Rzucam swoje stare życie. Rzucam ciebie, rzucam palenie,
rzucam jedzenie, rzucam w ściany, rzucam się o ściany, rzucam to wszystko.
Nie jestem sobą i od nowa muszę się do siebie przyzwyczajać.
Chciałabym z powrotem to, co zostawiłam, bo dobrze to poznałam. To co znane
jest bezpieczniejsze. Nauczyłam się swojego życia i niewygodnie będzie mi poznawać
kolejną jego wersję. Irytująco jest zaczynać od początku, dlatego nie chcę
nowego startu. To jak budowanie domków z kart, ciągle od nowa.
Syzyfowa praca.
Myślę, że coś skończyłam, że wieżyczka jest gotowa. Potem
okazuje się, że zapomniałam o jednym szczególe na początku i muszę zacząć od
nowa. Może za dwudziestym razem zorientuję się, że to, co buduję i tak się
rozleci. Że element po elemencie tworzyłam niestabilną wieżyczkę bez
przyszłości. Tworzyłam przyszłość bez przyszłości.
Uczę się ze sobą żyć. Kiedy się do siebie przyzwyczaję okaże
się, że znów o czymś zapomniałam i znowu wrócę na start. A ja nie umiem
rezygnować, bo mam w głowie za dużo wspomnień. Nie myślę logicznie. Jestem
zdecydowanie zbyt sentymentalna. Mam za duże serce, a świat już nie ma serca.
"(...) niektóre uczucia wywołują ból własnie dlatego, że pozostają."
Zostałam sama.
Jestem sama.
Będę sama.
"Wydawało nam się, że wiele wspólnie zbudowaliśmy, ale nie
udało nam się osiągnąć ani jednej rzeczy. (...) Byliśmy zbyt szczęśliwi"
~Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca
~Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca
"Wszyscy ciągle znikają. NIektóre rzeczy nagle przestają istnieć, jakby zostały odcięte. Inne powoli rozpływają się jak mgła. I zostaje tylko pustynia"
~Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz