niedziela, 7 grudnia 2014

czwartek, 20 listopada 2014

Unknown



"Nad Twoją białą mogiłą 
białe kwitną życia kwiaty- 
- o, ileż lat to już było 
bez Ciebie – duchu skrzydlaty – (...)"

~Karol Wojtyła, Emilii, Matce mojej




środa, 8 października 2014

"Są takie noce, przyjacielu (...)"


Spustoszony
przez śmiech i słowa
pobity przez
małe uczucia i rzeczy
przez pół miłości
i pół nienawiści
tam gdzie trzeba krzyczeć
mówię szeptem

Znacie ten głos
łamie się w suchej krtani
jak trzcina
stare wiersze opadają ze mnie
o nowych nie śmiem jeszcze marzyć
o nowej poezji
którą
można przeczuć
w chwili szczęśliwej

~T. Różewicz, Nie śmiem







poniedziałek, 30 czerwca 2014

Cisza

"Cisza, przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń (...) cisza, przyjacielu, nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli."
~Halina Poświatowska



Entliczek, pętliczek, czerwony stoliczek.

Na kogo wypadnie, na tego bęc. 








poniedziałek, 19 maja 2014

Długa droga w dół



O, udupienie totalne.
Niewiasty nosisz imię.
Ile cię trzeba dotknąć razy, żeby się człowiek poparzył?
Ale tak, żeby już więcej ani razu, 
żeby już więcej za nic,
żeby już więcej nie miał odwagi,
no ile razy?




piątek, 9 maja 2014

Trochę poświęcenia

- Geralt - jęknęła Essi, wciągając głowę w ramiona. - Tak bardzo mi wstyd. Wstydzę się tego, co czuję, tego, co jest jak jakaś przeklęta niemoc (…). Myślałam zawsze, że to piękny i wzniosły stan ducha, szlachetny i godny, nawet, jeżeli unieszczęśliwia. (…) A to jest organiczne, Geralt, podle i przejmująco organiczne. Tak może się czuć ktoś chory, ktoś, kto wypił truciznę. Bo tak, jak ktoś, kto wypił truciznę, jest się gotowym na wszystko w zamian za odtrutkę. Na wszystko. Nawet na poniżenie. (…) Każ mi wyjść, Geralt. Rozkaż mi, bym stąd wyszła. Bo sama, z własnej woli, nie mogę, a chcę stąd wyjść (…) 
Skurczone ramiona Essi zadrgały silnie. Dziewczyna odwróciła głowę i zaczęła płakać, cichym, przerażająco spokojnym, nie wstrzymywanym płaczem.
Niczego nie czuję, stwierdził ze zgrozą, niczego, najmniejszego wzruszenia. To, że teraz obejmę jej plecy, to gest rozmyślny, wyważony, nie spontaniczny. Obejmę ją, bo czuję, że tak trzeba, nie dlatego, że pragnę. Niczego nie czuję. (…) Trochę poświęcenia, pomyślał, tylko trochę poświęcenia. To ją przecież uspokoi, uścisk, pocałunek, spokojne pieszczoty... Ona nie chce więcej. A nawet, gdyby chciała, to co? Trochę poświęcenia, bardzo mało poświęcenia, przecież jest piękna i warta... Gdyby chciała więcej... To ją uspokoi. (...) A ja... Mnie przecież jest wszystko jedno.

~Andrzej Sapkowski, Miecz przeznaczenia








poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Prawda jest okruchem lodu


- (...) Yenna krąży między nami jak szmaciana piłeczka. Raz jest ze mną, raz z tobą. Ucieka ode mnie, aby szukać ciebie, i na odwrót. Inni, z którymi jest w przerwach, nie liczą się. Liczymy się tylko my dwaj. Tak dalej być nie może. Jest nas dwóch, musi zostać jeden.
- Tak - powtórzył Geralt, nie odrywając ręki od czoła. - Tak... Masz rację.
- W naszym zadufaniu - ciągnął czarodziej - myśleliśmy, że Yenna bez wahania wybierze lepszego. Co do tego, kto jest tym lepszym, żaden z nas nie miał wątpliwości. Doszło do tego, że jak smarkacze zaczęliśmy licytować się jej względami i równie mało co niedorośli smarkacze pojmowaliśmy, czym były te względy i co oznaczały. Mniemam, ża podobnie jak ja przemyślałeś to sobie i wiesz, jak bardzo myliliśmy się obaj. Yenna nie ma najmniejszego zamiaru wybierać między nami, nawet gdy przyjmiemy, że umiałaby wybrać. Cóż, będziemy musieli załatwić to za nią. Ja bowiem nie myślę dzielić się Yenną z nikim, a fakt, że tu przyszedłeś, świadczy podobnie o tobie. Znamy ją obaj aż za dobrze. Dopóki jest nas dwóch, żaden nie może być jej pewien. Musi zostać jeden. Zrozumiałeś to, prawda?
- Prawda - powiedział wiedźmin, z trudem poruszając martwiejącymi wargami. - Prawda jest okruchem lodu...

~Andrzej Sapkowski, Miecz przeznaczenia








środa, 9 kwietnia 2014

Wyobraź sobie



Wyobraź sobie, że widzisz rzeczy, których nie możesz dotknąć. Sceny, których nie możesz zmienić i zatrzymać. Kiedy robi się gorąco nie potrafisz odwrócić twarzy od słońca. Wyobraź sobie, że chcesz biec, ale już po pierwszych krokach zaczynasz się dusić. Marzysz o spokoju, ale idziesz w stronę gwaru. Kiedy się przejaśnia modlisz się o noc. Nocą tęsknisz za słońcem, które oparzy ci twarz. Nie chcesz się poddać, ale codziennie spacerujesz nad przepaścią. Chcesz umrzeć z miłości nie wiedząc czym ona jest. Pragniesz decydować a nie masz odwagi, by pójść pod wiatr. Bierzesz po trzy oddechy za dużo, żeby szybciej zużyć płuca. Upadlasz się, pozbywasz się uczuć i zmysłów. Widzisz dźwięki, czujesz głosy. Robisz rzeczy, których nie potrafisz. Staczasz się.
Spadasz.

Wyobraź to sobie. Tylko to sobie wyobraź.






sobota, 22 lutego 2014

Myśli wybrane losowo




Leży na stole i jeszcze czasem wstrząsa nim jakiś spóźniony skurcz. Niepotrzebny. Leży i nie śmie już błagać o litość, stało się już przecież. Tu i tam z krawędzi blatu zaczyna skapywać powoli kropla za kroplą. A ono? Jest całkiem bezbronne – nareszcie. Nie ma już w nim życia, tak jak we mnie nie ma serca. Wyrwałam sobie serce.

 ***

Lubię wyobrażać sobie, że jestem piękna. Tak jak te wszystkie piękne dziewczyny na pięknych zdjęciach. Albo, że jestem ważna. Najważniejsza. Cenna. Kiedy zupełnie się zatracam w tych rozmyślaniach, to znajduje się nawet ktoś, kto poświęciłby dla mnie czas, może nawet życie. Albo chociaż cokolwiek.  Lubię być Julią.

 ***

Ludzie pozbywają się różnych rzeczy. Wycinają lasy, wyrzucają na śmietniki popsute telewizory, oddają przechodzone ubrania. Ja dobrowolnie pozbyłam się dwóch lat swojego życia. Na szczęście zaplanowałam już przyszłość. Kolejne dwa poświęcę na rozpamiętywanie tamtych minionych.

 ***

Kiedy byłam młodsza i nauka przychodziła mi jeszcze trochę łatwiej niż teraz, chciałam nauczyć się cofać czas. Chodziłam regularnie na zajęcia, słuchałam uważnie, odrabiałam prace domowe. Byłam naprawdę przykładną uczennicą. Do tej pory nie rozumiem czemu się nie udało.

 ***

Widzę to wszystko jasno i wyraźnie. Kiedy zamykam oczy i kiedy je otwieram, cały czas. Widzę nie tylko obrazy, ale też słowa, dźwięki. Charczą mi nad uchem, nie chcą przestać, chociaż już setki razy je o to prosiłam. Widzę moje słowa i cudze słowa. Widzę te, o których najbardziej chcę zapomnieć.  Widzę wszystkie wyrzuty sumienia, poustawiane jak eksponaty w muzeum, w hierarchii ważności. Widzę wszystkie swoje grzechy, niedociągnięcia. Widzę, wyraźnie widzę dlaczego chcę się zabić.








































piątek, 10 stycznia 2014

Say something




Oczy twe ciche są jeszcze, oczy twe ciche są jeszcze,
kiedy mnie bierzesz w ramiona
spokojnych gwiazd płyną deszcze, łagodnych gwiazd płyną deszcze
i śnieg na śniegu gdzieś kona...

W milczeniu zbladły nam twarze, w milczeniu zgasły nam twarze,
i dusze bledną w miłości...
w błękitnym stoi oparze, w półsennym stoi oparze
różowe serce światłości...

Spoczywam na twoim łożu, zasypiam na twoim łożu,
jak na dnie srebrzystych noszy,
stojących gdzieś na rozdrożu, wstrzymanych gdzieś na rozdrożu
w oczekiwaniu rozkoszy...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
~Berceuse