poniedziałek, 9 grudnia 2013

Pustynia




Rzucam swoje stare życie. Rzucam ciebie, rzucam palenie, rzucam jedzenie, rzucam w ściany, rzucam się o ściany, rzucam to wszystko.

Nie jestem sobą i od nowa muszę się do siebie przyzwyczajać. Chciałabym z powrotem to, co zostawiłam, bo dobrze to poznałam. To co znane jest bezpieczniejsze. Nauczyłam się swojego życia i niewygodnie będzie mi poznawać kolejną jego wersję. Irytująco jest zaczynać od początku, dlatego nie chcę nowego startu. To jak budowanie domków z kart, ciągle od nowa.

Syzyfowa praca.

Myślę, że coś skończyłam, że wieżyczka jest gotowa. Potem okazuje się, że zapomniałam o jednym szczególe na początku i muszę zacząć od nowa. Może za dwudziestym razem zorientuję się, że to, co buduję i tak się rozleci. Że element po elemencie tworzyłam niestabilną wieżyczkę bez przyszłości. Tworzyłam przyszłość bez przyszłości.

Uczę się ze sobą żyć. Kiedy się do siebie przyzwyczaję okaże się, że znów o czymś zapomniałam i znowu wrócę na start. A ja nie umiem rezygnować, bo mam w głowie za dużo wspomnień. Nie myślę logicznie. Jestem zdecydowanie zbyt sentymentalna. Mam za duże serce, a świat już nie ma serca.
 
"(...) niektóre uczucia wywołują ból własnie dlatego, że pozostają."

Zostałam sama.
Jestem sama.
Będę sama.























 "Wydawało nam się, że wiele wspólnie zbudowaliśmy, ale nie udało nam się osiągnąć ani jednej rzeczy. (...) Byliśmy zbyt szczęśliwi"
~Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca






























































 "Wszyscy ciągle znikają. NIektóre rzeczy nagle przestają istnieć, jakby zostały odcięte. Inne powoli rozpływają się jak mgła. I zostaje tylko pustynia"
~Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca








czwartek, 5 grudnia 2013

Końce początków i początki końców



Życie, kochanie, trwa tyle,
co taniec.
~Maryla Rodowicz, Niech żyje bal


Świat dziś jest dużo smutniejszy, niż jeszcze kilka lat temu. Kończy się codziennie z każdej swojej strony. Nie ma złotych środków, same półśrodki, półsłówka, niedomówienia. Ptaki gubią pióra, kawy w kubkach zamarzają. Żyje się bez siebie obok siebie. Pociągi zatrzymują się nie tam, gdzie potrzeba, samochody hamują za długo. Myślenie nie zgrywa się z mówieniem, słuchanie nie wyłapuje krzyczenia. Nie jesteśmy wierni sobie samym i sobie nawzajem. Kończymy się codziennie z każdej strony razem z tym pomylonym światem. Patrząc przez okno nie widzimy nadziei, nie widzimy kolorów, więc zostajemy w domach by powoli, każdego dnia umierać w jego szarych kątach. Nasze łóżka są za zimne dla dwóch osób. Dobrze nam w tym szczęśliwym nieszczęściu, w tych niespełnionych marzeniach zaplątanych w kołdry, w tych niedoświadczonych pragnieniach i wstydzie za te pragnienia. Rozmijamy się na każdym z zakrętów na naszej drodze i niczego nie potrafimy zacząć, bo wszystko za szybko się dla nas kończy.














Nie wiem jak ty, ale ja często myślę o świecie,
który dawno przestał istnieć.
Tęsknię za ludźmi, do których było jakoś bliżej,
prawdziwie i spontanicznie.
~Kamil Bednarek feat. Gutek, Światu brakuje troski


Ty ciągle i wciąż masz mi za złe,
że już nie mieszkam w Punk Rock City.
Mieszkam w całkiem innym miejscu Polski
i cierpię na syndrom sztokholmski.
Strachy na Lachy, Chory na wszystko
 

 








No matter how many breaths you took and you still couldn’t breath
~Thirty seconds to Mars, Hurricane