Leży na stole i jeszcze czasem wstrząsa nim jakiś spóźniony
skurcz. Niepotrzebny. Leży i nie śmie już błagać o litość, stało się już
przecież. Tu i tam z krawędzi blatu zaczyna skapywać powoli kropla za kroplą. A
ono? Jest całkiem bezbronne – nareszcie. Nie ma już w nim życia, tak jak we
mnie nie ma serca. Wyrwałam sobie serce.
***
Lubię wyobrażać sobie, że jestem piękna. Tak jak te
wszystkie piękne dziewczyny na pięknych zdjęciach. Albo, że jestem ważna.
Najważniejsza. Cenna. Kiedy zupełnie się zatracam w tych rozmyślaniach, to
znajduje się nawet ktoś, kto poświęciłby dla mnie czas, może nawet życie. Albo
chociaż cokolwiek. Lubię być Julią.
***
Ludzie pozbywają się różnych rzeczy. Wycinają lasy,
wyrzucają na śmietniki popsute telewizory, oddają przechodzone ubrania. Ja dobrowolnie
pozbyłam się dwóch lat swojego życia. Na szczęście zaplanowałam już przyszłość.
Kolejne dwa poświęcę na rozpamiętywanie tamtych minionych.
***
Kiedy byłam młodsza i nauka przychodziła mi jeszcze trochę
łatwiej niż teraz, chciałam nauczyć się cofać czas. Chodziłam regularnie na
zajęcia, słuchałam uważnie, odrabiałam prace domowe. Byłam naprawdę przykładną
uczennicą. Do tej pory nie rozumiem czemu się nie udało.
***
Widzę to wszystko jasno i wyraźnie. Kiedy zamykam oczy i
kiedy je otwieram, cały czas. Widzę nie tylko obrazy, ale też słowa, dźwięki. Charczą
mi nad uchem, nie chcą przestać, chociaż już setki razy je o to prosiłam. Widzę
moje słowa i cudze słowa. Widzę te, o których najbardziej chcę zapomnieć. Widzę wszystkie wyrzuty sumienia, poustawiane
jak eksponaty w muzeum, w hierarchii ważności. Widzę wszystkie swoje grzechy,
niedociągnięcia. Widzę, wyraźnie widzę dlaczego chcę się zabić.









