poniedziałek, 24 grudnia 2012

Miłość

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.

~ św. Paweł


czwartek, 20 grudnia 2012

Mały Książę i Róża



Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
 - Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. - Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jaki był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie. 
Róże bardzo się zawstydziły.
 - Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.

~ Antoine de Saint-Exupery


środa, 12 grudnia 2012

Jutro


Porozmawiajmy. Porozmawiajmy tak, jak rozmawiają przyjaciele. Powiem Ci wszystko, wszyściutko. Nie ominę żadnego szczegółu, obiecuję. I odpowiem na każde Twoje pytanie. Obyś tylko pytał.
Zacznę od początku. Spokojnie, wszystko ułożę po kolei, tak żebyś mógł zrozumieć. Bo rzeczywiście, w tym całym chaosie jakim jest moje życie, wszystko wymaga dokładnego wyjaśnienia. Więc bez obaw. Będę tłumaczyć. Przyczyny, zdarzenia i skutki. A jeśli coś będzie nie jasne, to zaczniemy od początku i będę tłumaczyć jeszcze dokładniej. Aż zrozumiesz.
Już nie mogę się doczekać aż zaczniemy. Przecież wtedy już będzie prościej, prawda? I mnie i Tobie. W końcu nie tak łatwo się połapać w cudzym życiu i w cudzych problemach. A skoro jeszcze nie wiesz tego, co dopiero Ci opowiem, to jak wcześniej miałeś mnie dobrze rozumieć? To przecież logiczne, najzupełniej jasne. I wiesz, że już czuję ulgę? Mimo, że jeszcze nie zaczęliśmy. Sama wizja tego, że w końcu będzie nam z tym wszystkim lżej jest pokrzepiająca. Chociaż nie wiem czy Tobie będzie, ale mi na pewno. To chyba trochę jak pozbycie się problemów, takie opowiedzenie o nich komuś bliskiemu. Łatwiej będzie nam sobie z nimi poradzić. Nam, tak, nam. W końcu od teraz chcę, żebyś już wszystko o mnie wiedział. O tym, co niszczy mnie od środka.
Czy się wstydzę? Tak, może trochę. W końcu zamierzam mówić "prawdę i tylko prawdę". Powiem wszystko, co tylko pamiętam. Wszystko. A to przecież jest jak takie rozebranie się publicznie przed obcymi. Wiem, wiem, że Ty akurat nie jesteś nikim obcym, ale co to zmienia? Przecież to wszystko dotąd było tylko moje. Nikogo więcej. I tyle lat przeżyłam z myślą, że to coś wstydliwego, coś, czego nie można wydać na światło dzienne, bo zatruje rzeczywistość.Chyba rozumiesz, o co mi chodzi.
Tak więc, do rzeczy. Tak. Miałam zacząć od samego początku, więc zacznijmy w końcu. Tylko... późno już. Dziś już przecież nie zdążymy, a to raczej długa historia, to moje życie. Chcesz już iść spać? Dobrze, nie szkodzi. Jutro wszystko Ci opowiem.


wtorek, 11 grudnia 2012

Kaganiec

"Kiedy zdechł Król, pamiętasz, wyprawiłyśmy mu pogrzeb. Nie powiedziałam ci wtedy, że gdy umierał, a nie wiedziałam, że umiera, biegał po domu i wszystkich gryzł. Założyłam mu kaganiec. Chyba się przestraszyłam.
A teraz sama chciałabym was wszystkich pogryźć. Żebyście do krwi poczuli to wasze życie.
Puk. Puk, puk. Puk, puk..."
~ Jasne błękitne okna






Załóżcie mi kaganiec. Za głośno chciałabym umrzeć.


sobota, 8 grudnia 2012

Gdybyś wiedział, pękłoby Ci serce.


Nie ma Cię gdy moje  życie spada w dół
i nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół.
Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś,
ale dobrze, że nie wiesz co u mnie,
bo pękłoby Ci serce.

Pezet - Spadam

niedziela, 2 grudnia 2012