czwartek, 26 kwietnia 2012

Beznadziejność wcielona

„Ktoś mnie opuścił w ten smutny dzień słotny.
Kto? Nie wiem. Ktoś odszedł i jestem samotny.”








Cienkimi szparami do pokoju wpychają się promienie światła. Bezczelnie. Bo nikt ich tu nie zapraszał.
Oddycham. Unoszę się i opadam. Góra – dół.
Zakłócasz mi spokój. Myśli. Zakłócasz mi mnie.
A ja? Zakrywam się kołdrą i udaję, że mnie nie widać. Nie pasuję do świata. Będąc sobą nie umiem dostosować się do ludzi. Nie umiem być tym, kim myślę, że jestem. Kim marzę, żeby być. Nie spełniam oczekiwań. Nie wpisuję się w normy. Kwalifikuję się do kategorii *inne* w każdym formularzu. Jestem niezrozumiałą nachalnością wpychającą się w ludzkie życie dla ustanowienia tła. Istnieję dla zasady i udaję człowieka. Otwarte codziennie w godzinach 6.30 - 23.00. Chcesz wejść. Pukasz w szybę i pytasz „jest tam kto?”.
-         Bądź.
-         Jestem.

Gdzieś popełniono błąd. Wszystkie problemy sprowadzają się do tego, że to we mnie jest problem. Za dużo napchali mi w ten dziwny, czerwony worek w klatce piersiowej. A jak przestaje się mieścić to wysypuje się na zewnątrz. I wybucha.
-         Za dużo mi dałeś empatii, żebym mogła nie płakać nad ludźmi. Za dużo, żebym mogła się nie przejmować i kazać im iść mnie w cholerę. Dzięki ci, Panie. To bardzo wygodne.
-          
Efektem domina zawalają się we mnie po kolei, budowane misternie – stabilność za stabilnością. Codziennie wieczorem staram się tam trochę ogarnąć – żeby nie zabić się o bałagan jaki sobie wytwarzam. Chcę odłożyć wszystko na swoje miejsce, a potem orientuje się, że nic tam nie ma „swojego miejsca”.

Kładę się na plecach, zamykam oczy. Skupiam się na rytmie mojego oddechu. Wyobrażam sobie dźwięk twojego przy moim uchu.
Płaczę. Nie pytaj czemu, nie wiem.
Po prostu pomóż mi „tu” posprzątać. Bo sama sobie nie poradzę.






(...)
 Jeśli jednak nie zawiedziesz,
z łez ulejesz wiarę w to, że oddychasz, bo i ja oddycham,
nie ucieknę stąd.











 „Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia.”












"Ty nie jesteś kobietą, ty jesteś wyzwaniem."


















  


  


  











 






  



 





(...)
i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona na tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach
miłość    śmierć















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz