„Ktoś mnie opuścił w ten smutny dzień słotny.
Kto? Nie wiem. Ktoś odszedł i jestem samotny.”
Cienkimi szparami do pokoju wpychają się promienie światła.
Bezczelnie. Bo nikt ich tu nie zapraszał.
Oddycham. Unoszę się i opadam. Góra – dół.
Zakłócasz mi spokój. Myśli. Zakłócasz mi mnie.
A ja? Zakrywam się kołdrą i udaję, że mnie nie widać. Nie
pasuję do świata. Będąc sobą nie umiem dostosować się do ludzi. Nie umiem być
tym, kim myślę, że jestem. Kim marzę, żeby być. Nie spełniam oczekiwań. Nie
wpisuję się w normy. Kwalifikuję się do kategorii *inne* w każdym formularzu.
Jestem niezrozumiałą nachalnością wpychającą się w ludzkie życie dla
ustanowienia tła. Istnieję dla zasady i udaję człowieka. Otwarte codziennie w godzinach
6.30 - 23.00. Chcesz wejść. Pukasz w szybę i pytasz „jest tam kto?”.
-
Bądź.
-
Jestem.
Gdzieś popełniono błąd. Wszystkie problemy sprowadzają się
do tego, że to we mnie jest problem. Za dużo napchali mi w ten dziwny, czerwony
worek w klatce piersiowej. A jak przestaje się mieścić to wysypuje się na
zewnątrz. I wybucha.
-
Za dużo mi dałeś empatii, żebym mogła nie płakać nad ludźmi.
Za dużo, żebym mogła się nie przejmować i kazać im iść mnie w cholerę. Dzięki
ci, Panie. To bardzo wygodne.
-
Efektem domina zawalają się we mnie po kolei, budowane
misternie – stabilność za stabilnością. Codziennie wieczorem staram się tam
trochę ogarnąć – żeby nie zabić się o bałagan jaki sobie wytwarzam. Chcę
odłożyć wszystko na swoje miejsce, a potem orientuje się, że nic tam nie ma „swojego
miejsca”.
Płaczę. Nie pytaj czemu, nie wiem.
Po prostu pomóż mi „tu” posprzątać. Bo sama sobie nie
poradzę.
(...)
Jeśli jednak nie zawiedziesz,
z łez ulejesz wiarę w to, że oddychasz, bo i ja oddycham,
nie ucieknę stąd.
z łez ulejesz wiarę w to, że oddychasz, bo i ja oddycham,
nie ucieknę stąd.
„Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od
zapomnienia.”
"Ty nie jesteś kobietą, ty jesteś wyzwaniem."
(...)
i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona na tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach
miłość śmierć






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz