"Nie opuszczaj mnie.
Już nie będzie łez, już nie będzie słów.
Dobrze jest jak jest.
Dobrze jest jak jest.
Tylko taki kąt, mały kąt mi wskaż,
gdzie twój słychać śmiech, widać twoją twarz."
gdzie twój słychać śmiech, widać twoją twarz."
~Edyta Górniak, Nie opuszczaj mnie
Kiedy zasypiam, śni mi się, że mnie gdzieś zamykają. Jestem
w miejscach, z których nie mogę uciec. Te, w których czułam się bezpiecznie
zamieniają się w klatki, z których nie widzę drogi ucieczki. Śni mi się, że nie
mogę oddychać, nie mogę patrzeć, nie mogę słyszeć. Nie mam oczu, nosa, uszu,
płuc. Jestem stertą rozrzuconej materii, płatów skóry, kłębków włosów,
plątaniny żył. Z każdą sekundą jest mnie mniej. W końcu znikam.
Czasem śni mi się, że jestem marionetką poruszaną obcymi
rękami. Ktoś, kogo nie chcę, nachalnie wpycha się w moją intymność, sterując
każdym moim posunięciem. A ja stęskniona wypatruję znajomych rąk w głuchej
ciszy gdzieś przede mną. A potem wyobrażam sobie twoje ręce na moim ciele.
Czasem śni mi się, że umieram.
Zaplątałam się pomiędzy tymi snami a jawą. Między
rzeczywistością i moimi chorymi wyobrażeniami. Prawdą i tym, co tworzę na
własny użytek. Tym, jaka jestem i jaka chciałabym być. Tym, czego chcę i tym,
co dla mnie dobre. Tym, co chciałabym mieć i tym, co mi wolno. Tym co robię, a
tym, co mi wypada.
Za długo śpię.
Popełniam błąd, bo chce mieć ciebie tylko dla siebie. Dla
siebie, obok siebie, na sobie. Za mało mi ciebie. Za mało przy mnie oddychasz,
za krótko na mnie patrzysz, za delikatnie mnie dotykasz. Nie chcesz za mną
tęsknić tak, jak ja za tobą tęsknię, nie uczysz się na pamięć mojego uśmiechu.
„Musisz już iść”. Zawsze „musisz już iść”. Wpijam się wtedy paznokciami w twoje
ramiona, albo padam na kolana i błagam, żebyś został. Potem ciągniesz mnie
uczepioną twojej nogi, aż nie opadnę z sił i nie puszczę. Schodzisz po
schodach, zamykasz drzwi, przekręcasz kluczyk w stacyjce.
A ja potem leżę tak parę godzin, parę dni, parę lat. I
czekam aż wrócisz. Jak porzucony piesek przywiązany do drzewa. Przywiązuję się
sama grubym sznurem do własnego łóżka i czekam, aż wrócą sny. Bo kiedy idziesz,
zawsze wracają. Za każdym razem, kiedy musisz już iść, oni znowu do mnie przychodzą,
żeby znowu spróbować mnie pożreć. Znów jestem niepiękna, nieładna, za duża, za
krzywa, zanietaka. Znowu źle odstawiam kubek, źle odpowiadam na cudze pytania,
znowu wszystko robię nie tak.
Więc czekam. Czekam aż wrócisz i weźmiesz mnie z powrotem.
Aż naprawisz mnie i poskładasz tak, jak trzeba. Bo mogę umierać w snach
milionami różnych śmierci, ale żadna nigdy nie zabije mnie do końca. Kiedy
zabiorą mi ciebie, wtedy przestanę oddychać.
Nie opuszczaj mnie.
Każda moja łza szepcze, że co złe się zapomnieć da.
Zapomnijmy ten utracony czas, co oddalał nas, co zabijał nas
i pytania złe i natrętne tak: jak? dlaczego? jak?
Zapomnijmy je.
Nie opuszczaj mnie.
Nie opuszczaj mnie.
Nie opuszczaj mnie.
"To nie dowód, żeby nie wierzyć snom,
pomyślała w końcu Krysia. One zawsze mają sens, nigdy się nie mylą, to
świat realny nie dorasta do porządku snu. Książki telefoniczne kłamią,
pociągi obierają niewłaściwe kierunki, ulice wyglądają zbyt podobnie,
mylą się litery w nazwach miast, ludzie zapominają własne imiona. Tylko
sen jest prawdziwy."
~ Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny
" Never lie to someone
who trusts you.
who trusts you.
Never trust someone
who lies to you."
who lies to you."
"Tam też zrozumiał, że to, co go boli,
nie pochodzi z zewnątrz, ale z wewnątrz i nie ma związku z pijanym ojcem
czy piersią matki. Boli samo z siebie z tej samej przyczyny, dla której
rano wschodzi słońce, a nocą gwiazdy. Boli."
~ Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny
"Najgorsze jest to, że się boję. Od rzeczywistego bólu gorsze jest banie się i wyobrażanie sobie możliwego bólu. Rozumiesz, o co mi chodzi?"
~ Haruki Murakami, Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
P.S.
"Gdyby śmierć była tylko zła, ludzie całkiem przestaliby umierać"
~ Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny
~ Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz