"Przedmiejskie domki tonęły wraz z oknami, zapadnięte w
bujnym i zagmatwanym kwitnieniu małych ogródków. Zapomniane przez wielki
dzień, pleniły się bujnie i cicho wszelkie ziela, kwiaty i chwasty, rade z
tej pauzy, którą prześnić mogły za marginesem czasu, na rubieżach
nieskończonego dnia. Ogromny słonecznik, wydźwignięty na potężnej
łodydze i chory na elephantiasis, czekał w żółtej żałobie ostatnich,
smutnych dni żywota, uginając się pod przerostem potwornej korpulencji. Ale
naiwne przedmiejskie dzwonki i perkalikowe, niewybredne kwiatuszki stały
bezradne w swych nakrochmalonych, różowych i białych koszulkach, bez
zrozumienia dla wielkiej tragedii słonecznika."
~ Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz