środa, 12 grudnia 2012

Jutro


Porozmawiajmy. Porozmawiajmy tak, jak rozmawiają przyjaciele. Powiem Ci wszystko, wszyściutko. Nie ominę żadnego szczegółu, obiecuję. I odpowiem na każde Twoje pytanie. Obyś tylko pytał.
Zacznę od początku. Spokojnie, wszystko ułożę po kolei, tak żebyś mógł zrozumieć. Bo rzeczywiście, w tym całym chaosie jakim jest moje życie, wszystko wymaga dokładnego wyjaśnienia. Więc bez obaw. Będę tłumaczyć. Przyczyny, zdarzenia i skutki. A jeśli coś będzie nie jasne, to zaczniemy od początku i będę tłumaczyć jeszcze dokładniej. Aż zrozumiesz.
Już nie mogę się doczekać aż zaczniemy. Przecież wtedy już będzie prościej, prawda? I mnie i Tobie. W końcu nie tak łatwo się połapać w cudzym życiu i w cudzych problemach. A skoro jeszcze nie wiesz tego, co dopiero Ci opowiem, to jak wcześniej miałeś mnie dobrze rozumieć? To przecież logiczne, najzupełniej jasne. I wiesz, że już czuję ulgę? Mimo, że jeszcze nie zaczęliśmy. Sama wizja tego, że w końcu będzie nam z tym wszystkim lżej jest pokrzepiająca. Chociaż nie wiem czy Tobie będzie, ale mi na pewno. To chyba trochę jak pozbycie się problemów, takie opowiedzenie o nich komuś bliskiemu. Łatwiej będzie nam sobie z nimi poradzić. Nam, tak, nam. W końcu od teraz chcę, żebyś już wszystko o mnie wiedział. O tym, co niszczy mnie od środka.
Czy się wstydzę? Tak, może trochę. W końcu zamierzam mówić "prawdę i tylko prawdę". Powiem wszystko, co tylko pamiętam. Wszystko. A to przecież jest jak takie rozebranie się publicznie przed obcymi. Wiem, wiem, że Ty akurat nie jesteś nikim obcym, ale co to zmienia? Przecież to wszystko dotąd było tylko moje. Nikogo więcej. I tyle lat przeżyłam z myślą, że to coś wstydliwego, coś, czego nie można wydać na światło dzienne, bo zatruje rzeczywistość.Chyba rozumiesz, o co mi chodzi.
Tak więc, do rzeczy. Tak. Miałam zacząć od samego początku, więc zacznijmy w końcu. Tylko... późno już. Dziś już przecież nie zdążymy, a to raczej długa historia, to moje życie. Chcesz już iść spać? Dobrze, nie szkodzi. Jutro wszystko Ci opowiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz