czwartek, 29 grudnia 2011

Love wanted

First of all must go your scent upon my pillow
And then I'll say goodbye to your whispers in my dreams


Kiedy tylko się obudziłam chciałam ustami dotknąć twojej szyi. Wpleść palce we włosy. Poczuć na swojej skórze twój ciepły, szorstki policzek. Zupełnie tak jakbym chciała zapalić porannego papierosa i nagle przypomniała sobie, że przecież nie palę. Bo ciebie tu nigdy nie było.

Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Stałam przy nim kilka minut, może godzin, parę lat. Leżeliśmy obok siebie, tam, na zewnątrz. Tylko tam mogliśmy być. Nic nie mówiłeś. A ja czytałam z ruchu twoich powiek, drżących warg, z wypukłości twoich ramion. Temperatura wokół naszych kończyn stopniowo podnosiła się w górę. Mimo tego, że kilka razy do roku śnieg padał na nasze bezbronne ciała, gasząc ogień płonący w nas i poza nami. Na mojej skórze zatrzymywały się szumy twoich obietnic szeptanych przecież nie po to, by miały zostać spełnione. Czułam zapach świec, tlących się powoli w pomieszczeniu wypełnionych urywanymi, płytkimi oddechami. Czułam każdą część ciebie. Czułam cię tak, jak chciałabym cię czuć po drugiej stronie okna. Jakby czas nie chciał płynąć.
                       
A potem obudziłam się drugi raz. Oderwałam czoło i dłonie od chłodnej szyby. Zrobiłam kilka kroków w tył i usiadłam z powrotem na zimnym już łóżku. Spojrzałam na rozrzuconą niechlujnie pościel, zaplątaną w mieszankę rzeczywistości i moich chorych marzeń. I wciąż nie było na niej twoich odcisków palców.



I found some hate for you,
just for show.
You found some love for me,
thinking I'd go.

1 komentarz: